Tryptyk o smoku, część II

  • przez

Kliknij tutaj, aby przeczytać część pierwszą.

Królewna nie była małą dziewczynką, jak to w niektórych bajkach bywa. Była już prawie młodą kobietą której dobroć, empatia, czystość, niewinność i uroda (a jakże! w końcu to bajka) olśniewały poddanych Jego Królewskiej Mości oraz przybywających z poselstwami obcokrajowców. Nie myśl sobie jednak, że nasza królewna była próżna. Nic z tych rzeczy! Była w sposób naturalny ciekawa świata i ludzi, traktowała wszystkich na równi z sobą samą. Ideał, jak to w bajkach (w bajkach postacie muszą być przejaskrawione i wyraziste, sorki więc za tę tonę cukru w powyższym opisie).

Czystoszka dorastała otoczona splendorem i blichtrem ojcowskiego dworu, ale zawsze czuła, że nie pasuje do tego. Wszak jej serce było czyste jak najwyższej próby diament, a na królewskich dworach – wiadomo, różnie to bywa – intrygi, matactwa, karierowiczostwo, stronniczość. Diament w kłębowisku jadowitych żmij.

Tego dnia obudziła się z dziwnym spokojem, nawet błogością. Miała nadzwyczaj jasny umysł i czuła pewność siebie. Poprosiła o przygotowanie kąpieli – tak, Czystoszka prosiła, nie wydawała rozkazów. Obmywała swoje ciało właśnie wtedy, gdy smok Fýsi podchodził pod gród, forsował fosę i mury. Spokojnie się wytarła, ubrała w białą, zwiewną szatę, we włosy wpięła kwiat, stopy pozostawiła bose. Gdzieś jakby zza ściany dobiegały ją błagalne głosy dwórek, żeby schroniła się w lochu pod strażą. Ona jednak śmiałym ruchem otworzyła dwuskrzydłowe drzwi i zdecydowanie wkroczyła na swój prywatny taras. Czuła spokój i pewność siebie.

Uśmiechnęła się lekko na widok potężnej głowy smoka, spojrzała na przerażone dwórki mówiąc:

– Nie martwcie się o mnie.

I już zniknęła w strzeżonej dwuszeregiem zębów, ziejącej ogniem grocie.

Lecz królewna nie umarła. Szła teraz ognistą doliną. Wszystko wokół, nawet niebo, zdawało się być intensywnie czerwone. Napotkana Czerwona Postać rzekła:

– Nie czujesz strachu, jesteś ziemią pod stopami, bezpieczna i stabilna.

Podziękowała Czerwonej Postaci, wtedy wszystko stało się pomarańczowe, pojawiła się Pomarańczowa Postać mówiąc:

– Nie masz poczucia winy, jesteś pasją i kreatywnością.

Podziękowała z wdzięcznością ciekawa kogo jeszcze spotka na swej drodze. Pojawiła się Żółta Postać malując otoczenie na ten właśnie kolor.

– Nie masz poczucia wstydu, jesteś witalnością, poczuciem własnej wartości, siłą woli.

Zielona Postać dała jej naturalną radość, samoakceptację, pokojowe nastawienie, przebaczenie, harmonię z Naturą. Zrozumiała, że zespoliła się ze smokiem, stała się nim.

Niebieska Postać odepchnęła fałsz i kłamstwo, dała jej prawdę, jasność komunikacji, umiejętność słuchania.

Granatowa Postać przegnała iluzje, pobudziła intuicję i wyobraźnię.

Fioletowa Postać zniszczyła ograniczające przekonania, wzmocniła odczuwanie jedności ze wszystkim.

Fioletowa Postać zapytała na koniec:

– Jak masz na imię?

– Od dziś noszę imię Ertunia.

Zapraszam do przeczytania części III.