Test przedpremierowy Slow Drunk G3

  • przez
Kieliszek

Zapewne gdy firma SemiGlass Inc. z Glaisdale wypuszczała na rynek pierwszy model Slow Drunk, nie spodziewała się tak wielkiego światowego sukcesu. Miał to być niezwykły kieliszek ujarzmiający nieco nieposkromione zapędy brytyjskiej młodzieży do zalewania się w trupa. Tydzień temu, gdy na całym świecie ciężko już sobie wyobrazić kulturalne spożywanie mocniejszych trunków bez Slow Drunk, otrzymaliśmy przedpremierowo komplet sześciu najnowszych modeli gadżetu wraz z nowym wynalazkiem – Full Bottle B1.

Test przeprowadziliśmy wypróbowanym zespołem redakcyjnym sześciu osób (trzech mężczyzn i trzy kobiety) o zróżnicowanym metabolizmie. Zaczęliśmy w poniedziałek o trzynastej, do opracowania wyników byliśmy w stanie usiąść w czwartek po południu. Tym razem sponsorem niezależnego testu redakcyjnego był Polmos Bielsko-Biała, producent wódki „Ekstra Żytnia”.

Po tym jak otrzymaliśmy osobiste naczynia Slow Drunk, uderzyła nas ich konstrukcja. Nanotechnologia pozwoliła wykonać kieliszki z przezroczystych materiałów ukrywając elektronikę w mikroskopijnych rozmiarach. Po rozłożeniu kieliszek wygląda jak zwykła pięćdziesiątka na wódkę z grubym dnem z lekko przydymionego szkła. Doskonale opracowane detale z dumą dopełniają wygrawerowane na ściance logo SemiGlass. Aż chce się pić! 

Osobistego charakteru nowemu Slow Drunk G3 nadaje technologia SmartWallet®, dzięki której kieliszek, po odpompowaniu gazu ze szkieletu z nanobalonów, składa się do rozmiarów karty kredytowej. Dzięki temu możesz go zawsze mieć przy sobie gotowy do imprezy. Technologia indukcyjnego ładowania kondensatorów powolnego rozładunku pozwoliła wyeliminować nieestetyczne gniazdo USB. 

Wszyscy pamiętamy czym poprzedni model, G2, podbił światowe rynki: 

  • utrzymywał odpowiednią temperaturę płynu; 
  • zapobiegał odparowaniu alkoholu ze znajdującej się w kieliszku wódki; 
  • gromadził i przesyłał do aplikacji smartfonowej indywidualne statystyki picia; 
  • co najważniejsze – implementował nowatorską technologię FYH (Free Your Hand), dzięki której kieliszek dosłownie lewitował wlewając do ust biesiadującego właściciela porcję płynu. 

Ta ostatnia funkcja, sztandarowa dla produktów SemiGlass, przez przeciwników została poddana miażdżącej krytyce. Zarzucano jej, że wlewa alkohol do ust nieprzytomnych właścicieli doprowadzając ich do zagrażającego życiu zamroczenia, a nawet w kilku – na szczęście nieudowodnionych przypadkach – do śmierci. 

W odpowiedzi SemiGlass w najnowszym modelu wprowadziła serię czujników, które przy okazji kontaktu z ustami użytkownika zbierają dane o jego kondycji zdrowotnej. System wyłącza kieliszek po osiągnięciu jednego z predefiniowanych stanów: „lekki humorek”, „impreza”, „impreza na całego” i „zalany w trupa”. W skrajnych przypadkach system wezwie pomoc lekarską opierając się na pozycji ze sparowanej komórki i niezależnie z systemu GPS. 

Indywidualne statystyki nie wystarczają już towarzyskiemu posiadaczowi Slow Drunk G3. Po stuknięciu się kieliszkami nasze naczynia stworzyły sieć ad-hoc, która do końca imprezy służyła za medium do wymiany danych o dokonaniach współbiesiadników. Dzięki temu po wytrzeźwieniu mogliśmy sprawdzić kto ile wypił, w jakim stanie „odleciał”, jak blisko zgonu był, ile miał promili itp. Te dane oraz listę gości łatwo można udostępnić na popularnych portalach społecznościowych. Firma zapowiada, że jest to funkcja, którą w przyszłości będzie można wykorzystać do zdalnego upijania się… to znaczy imprezowania z osobami znajdującymi się w dowolnym miejscu na świecie. Co za potencjał! 

Połączenie kieliszków w sieć pozwala również na realizację funkcji DASAYN (Drink As Slow As Your Neighbour), dzięki której każdy ma polane i pije tyle, by uzyskany efekt był taki sam dla wszystkich. Funkcja ta wyjątkowo nam się spodobała, bo dzięki niej nie było maruderów, wszyscy byliśmy na tej samej fali i wszyscy równocześnie padliśmy. Dla jakości imprezy – bezcenne. 

Trzecią funkcją minisieci jest kontakt z Full Bottle B1. Nasze kieliszki po opróżnieniu same lewitowały pod kranik butelki, napełniając się odpowiednią ilością ognistego trunku. 

Wobec tylu przydatnych funkcji wyświetlanie w kieliszku hologramu z piękną kobietą zachęcającą do wypicia (lub faceta, według preferencji właściciela), wydaje się być przesłodzonym gadżetem. A jednak… jakoś chętniej się wychylało kolejną porcję płynu. 

Reasumując – naszym zdaniem najnowszy produkt giganta z Glaisdale jest bardzo przydatnym wynalazkiem krzewiącym kulturę równomiernego picia towarzyskiego. Zachęcamy więc, aby każdy miał zawsze w portfelu swój osobisty egzemplarz Slow Drunk G3, zawsze gotowy do najdzikszej nawet imprezy. 

Firma już teraz zapowiada wprowadzenie na rynek naczyń dla amatorów innych rodzajów trunków zaczynając od whiskey. Nie możemy się doczekać testów!