Kłamstwo powtarzane

  • by

Mówi się, i bardzo słusznie, że kłamstwo powtórzone wystarczającą liczbę razy staje się prawdą. Może zatem, na rozgrzewkę, skupmy się na słowie „prawda”. Czym ona jest? Nie, nie mam tu na myśli radzieckiej gadzinówki. Dlaczego czasem mamy taki problem z określeniem tego, co jest prawdą?
Wyobrażam sobie, że staję przed dzieckiem – powiedzmy – w wieku, kiedy zostaje ono objęte obowiązkowym programem nauczania początkowego. Sam początek pierwszej klasy podstawówki. Zadaję pytanie: czym jest prawda?
– Prawda to jest to, co jest – otrzymuję odpowiedź.
W myślach dodaję swoje dorosłe, dojrzałe: „albo było”. Z dziecięcą prostotą nieskażoną nadmiernym manieryzmem. W samo sedno.
Prawda to jest to, co jest (albo było)
Niestety – ja jestem dorosły, zmanierowany i skażony „dojrzałym” myśleniem. Muszę zatem skomplikować. Uważam bowiem, że każdy ma swoją prawdę. Prawdą jest to, w co wierzysz, jak postrzegasz świat, przez jakie filtry na niego patrzysz. Filtry twoich przekonań, doświadczeń, wiedzy, wartości. Wbrew pozorom zatem prawda jest względna. Dlaczego więc kłamstwo nie może nią być? Może. I jest.
Wyobraź sobie, że jesteś w lesie w środku księżycowej, bezchmurnej nocy. Możesz nawet przeprowadzić ten eksperyment empirycznie. Umówmy się, że nie jesteś stałym bywalcem lasów pogrążonych w ciemnościach. Ktoś ci właśnie opowiedział straszną historię o przestępcy grasującym w okolicy. Idziesz sam. Tu i ówdzie słyszysz szmery, widzisz jakieś ciemne kształty. Co to jest? Jakie jest źródło tych bodźców? Jaka jest teraz twoja prawda? Czy jak wrócisz tu w południe, będzie ona taka sama?
Gdy do twojego mózgu dociera jakiś bodziec, zaczyna się błyskawiczny proces interpretacyjny. Pojawia się pytanie do podświadomości o dopasowanie do znanych, a więc doświadczonych wcześniej obrazów. Zapytana wyszukuje najbardziej podobny znany sobie obraz i podsuwa ci swoją prawdę: „widziana twarz należy do Bolesława Chrobrego”. Skąd do cholery wiesz jak wyglądał Bolek? Facet żył na tyle dawno, że nigdy go nie widziałeś, ani twoi rodzice, ani dziadkowie. No przecież! Przecież w XIX wieku żył sobie Jaś, który za niezłe pieniądze malował wszystko, co mu przyszło do głowy. Facet był niezły, znał wszystkich naszych królów i książąt na tyle dobrze, że namalował ich wizerunki, które – prawdziwe czy nie – wryły się w pamięć narodową jako prawdziwe. Podświadomość ma jeden feler – nie ma zielonego pojęcia co jest prawdą. Niebieskiego też. Wystarczy jej więc odpowiednio wiele razy powtórzyć nieprawdę i sprawa załatwiona.
Oczywiście nie dasz sobie wmówić zbyt łatwo, że niebo jest zielone. Nie, nie! Jesteś na to zbyt inteligentny. Wystarczy przecież, że spojrzysz w górę w bezchmurny dzień i po sprawie. Ta wiedza jest bowiem zbyt łatwa do zweryfikowania. Jeśli jednak powiedziałbym Ci, że nad Antarktydą, z powodu powiększającej się nad tym kontynentem dziury ozonowej niebo ma kolor świeżej, wiosennej trawy? Informację tę powtórzyłyby za mną wszystkie media, blogerzy, youtuberzy i klakierzy. Idę o zakład, że wkrótce podczas popijawy towarzystwo wysłuchałoby wygłoszonej twoimi ustami z pełnym przekonaniem opowieści o zielonym niebie. Co więcej, oni też by w to uwierzyli. Pojawiłaby się nowa prawda – cudowna, czyściutka, funkiel nówka, nieśmigana, Niemiec płakał jak oddawał i… całkowicie bzdurna.
Jakie to ma jednak znaczenie? Oj tam, oj tam. Drobiazg… nawet nie warto wspominać. Ponad siedem miliardów ludzi na świecie podejmuje codzienne decyzje w oparciu o swoją prawdę. Pastuch kóz w Afganistanie, bezdomny w Chicago, nauczyciel, lekarz, biznesman, polityk, generał. Słowem – wszyscy. Wszyscy podejmujemy codzienne decyzje w oparciu o bzdurne często informacje zasłyszane gdzieś na kanale w YouTube. Decyzje dotyczące naszych wyborów konsumpcyjnych, naszego zdrowia, decyzje dotyczące całych narodów.
„Tysiącletnia” historia narodu polskiego. Wspólna przeszłość, która wyróżnia nas, jako Polaków. Kształtuje naszą tożsamość, nasze cechy narodowe, sympatie i antypatie międzynarodowe. Ile w niej jest prawdy, a ile propagandy tworzonej w zaciszach klasztornych cel na potrzeby ówczesnej polityki przez Kadłubków, Anonimów i im podobnych gnomów? Historię piszą zwycięzcy. Oni też kształtują nasz pogląd na temat tego, co jest prawdą.
To, co się działo na naszych terenach przez minione tysiąc lat, a zapewne znacznie więcej, jest diabelnie trudne do zweryfikowania. Masz na to czas między pracą (1/3 życia), snem (1/3 życia) a wyszarpywanymi z gąszczu codziennych obowiązków chwilami dla siebie i rodziny? Masz na to w ogóle ochotę? Obchodzi cię to? Prawdopodobnie (trudne do zweryfikowania) w ciągu doby w technologicznie rozwiniętym XXI wieku przeciętny człowieczek otrzymuje więcej informacji, niż średniowieczny chłop przez całe życie. Nie mamy odruchu, mechanizmu weryfikacji. Tysiące lat temu informacja pozyskana za pomocą zmysłów ze świata zewnętrznego miała bardzo proste zadanie – przypisać do źródła tej informacji jedną z reakcji związanych z przetrwaniem: zjeść, zignorować (lub zapamiętać lokalizację, żeby później zjeść), uciekać, walczyć, zapłodnić itp. Dzisiaj otrzymujesz newsa: Joe Biden wygrał wybory prezydenckie w USA. I co z tym zrobić? Zjeść, uciekać, czy zapłodnić?
Obrazy podsuwane przez podświadomość są z definicji prawdziwe. Nieważne, czy pozyskaliśmy je z własnych obserwacji, z książek, telewizji, rozmowy, czy bloga. Dlatego niektórym się wydaje, że Achilles wyglądał jak Joe Black i Benjamin Button. Wystarczy więc dowolną bzdurę powtórzyć wystarczającą liczbę razy i już mamy nową prawdę.
A! Jeszcze jedno. Jeśli chcesz próbować i odnieść sukces, to zrób to umiejętnie. Może jednak o manipulacji i technikach wywierania wpływu innym razem…