Księżyc

Bajdusianki są pisane z myślą o młodszych ludzikach, tych najmłodszych.

Bardzo lubię Dziamtaka! Między innymi dlatego, że Dziamtak wie co jest w życiu ważne.
Kiedyś-gdzieś Dziamtak postanowił polecieć na Księżyc. Zazwyczaj Dziamtak nie tłumaczy mi swoich powodów, dla których coś robi, nawet już o to nie pytam. Tym razem jednak Dziamtak powiedział mi, że leci tam po pierwsze dlatego, że tak chciała moja Córcia, a po drugie chce odwiedzić Lunarki.
“Lunarki? Jakie Lunarki?” – zacząłem się zastanawiać. Na odpowiedź nie czekałem długo, bo właśnie Dziamtak wrócił ze swojej jednosekundowej wizyty na Księżycu i zaczął opowiadać:

Gdy znalazłem się na Księżycu, natychmiast otoczyły mnie Lunarki. Lunarki nie mówią, nie słyszą, nie oddychają. Na Księżycu nie miałoby to sensu, bo Księżyc nie ma atmosfery i trzeba tam chodzić w specjalnym skafandrze, jak astronauci. Lunarki nie chcą chodzić w skafandrach, dlatego nie mają ciał. Lunarki po prostu są i tyle.
Oczywiście Lunarki wiedziały kim jestem, bo im to wmyślałem swoim szóstym zmysłem. Były bardzo szczęśliwe, że ktoś je odwiedził. Wszystkie naraz zaczęły mi opowiadać swoje historie. Nic nie mogłem zrozumieć z tego myślowego jazgotu. Poprosiłem więc, żeby każdy myślał do mnie osobno, a ja wszystkich wysłucham. Nie było to trudne, było ich zaledwie 3 851 362. Reszta Lunarków była właśnie z wizytą na Marsie.
Poznałem więc całą historię Księżyca. O tym jak się tworzył, jak uderzały w niego różne meteory i jak kiedyś mało się przez to nie rozpadł. Dowiedziałem się też kto odwiedził Lunarki przez ostatnie kilka milionów lat. Najzabawniejsza jednak była opowieść Lunarków o ludziach z planety Ziemia.
Otóż ludzie kiedyś uważali Księżyc za bóstwo. Nie mogli zrozumieć jego istoty, chociaż niektórzy coś musieli rozumieć, bo na przykład uprawiali rośliny zgodnie z fazami księżyca. Potem zaczęli go obserwować przez wąskie rury, które nazywali teleskopami. Na końcu zaś skonstruowali wielką maszynę, którą na Księżyc polecieli. Lecieli aż trzy dni w jedną stronę! Widocznie im się nie spieszyło.
Lunarki mówią, że ludzie są dziwni. Jak już wylądowali na Księżycu, zachowywali się jakby byli obrażeni i nikogo nie widzieli. Wytłumaczyłem im, że ludzie ufają tylko zmysłom smaku, węchu, dotyku, słuchu i wzroku, a i to nie zawsze. O innych zmysłach nawet nie chcą słyszeć.
“Dlaczego?” – zapytały Lunarki wszystkie na raz (Lunarki potrafią myśleć jednocześnie).
“Nie wiem”, przyznałem – “chyba są po prostu ślepi i głusi na to, co w życiu najważniejsze”.
“A dlaczego nie podróżują normalnie, tylko konstruują jakieś wielkie maszyny?” – nie mogły się nadziwić Lunarki.
“Chyba po prostu mają tak ciężkie i twarde ciała, że niewielu z nich potrafi je opuścić” – odpowiedziałem.
Potem się pożegnałem i wróciłem na Ziemię, żeby ci o swojej wizycie na Księżycu opowiedzieć i żebyś opowiedział o tym swojej Córci i wszystkim innym dzieciom. No, to lecę. Pa!

I zniknął. Tak to bywa z Dziamtakiem. Chciałem mu zadać tysiąc pytań, ale już był gdzieś daleko. Żeby się dowiedzieć więcej, musisz sam polecieć na Księżyc. Po sekundzie jak wrócisz, może narysujesz mi Dziamtaka z Lunarkami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *